wtorek, 3 marca 2015
Rozdział 8
Rozglądnęłam się. Mój wzrok ponownie przykuł obraz. Śmiejące, przymrużone oczy Snow gapiły się centralnie na mnie.
- Przerażające. Jeśli wieszają to w pokoju każdego trybuta, to współczuję. Nie chciałabym widzieć takiej mordy codziennie. - pomyślałam. Następnie wstałam z łóżka. Byłam tak owinięta kołdrą, że pociągnęłam ją ze sobą do góry, a ta spadła na ziemię. Spostrzegłam, że jestem naga. Miałam nadzieję, że znajdę gdzieś obok swoje wczorajsze ciuchy, ale nigdzie ich nie widziałam: Ani na białym fotelu, ani na dywanie o tym samym kolorze. Po chwili ujrzałam ogromną śnieżnobiałą szafę. Pociągnęłam za gałkę, nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam. Po wielkości szafy osądziłam, że zastanę tam masę ubrań, tymczasem na bladym wieszaku wisiała sukienka (domyślacie się jaki miała kolor). Z szufladki, która była pod drzwiami do szafy, wyciągnęłam świeżą bieliznę. Na szczęście nie była wymyślna (jak sukienka), zwykłe bokserki i topik. W pomieszczeniu nie było lustra, więc ni jak mogłam skontrolować jak wyglądam. Przeczesałam pozbijane włosy ręką. Ponownie rozejrzałam się po pokoju w poszukiwaniu torby. Bez skutku, znalazłam tylko kilka kapitolińskich rzeczy. Westchnęłam. Podeszłam bliżej drzwi i lekko je popchnęłam. Na zewnątrz, w sensie w hotelu, było głośno, chociaż nikogo nie widziałam. Szłam w stronę odgłosów. Zbiegłam po przeźroczystych schodach,skręciłam w prawo. Wydawało mi się, że jestem w salonie. Nagle ktoś mnie szarpnął za ramię.
- Cholera! Ale późno wstałaś! Masz co najmniej trzy godziny nadrabiania. Jan jest już prawie gotowy. - powiedziała Effie, lekko zdenerwowana. Oblizałam wargi, myślałam nad odpowiedzią..
- Emm.. Przep.. Ktora godzina?!- mało brakowało, a przeprosiłabym kapitolańczyka bez potrzeby.
- Po trzynastej. - faktycznie odrobinę dłużej pospałam niż zwykle, ale to nie był powód do bulwersu. Moje myśli przerwał głęboki wdech kobiety. - Koniec pogaduszek! Czas zabrać się do pracy. Nie mamy tak wspaniałych stylistów jak kiedyś, ale przedstawię ci..- wskazała ręką na ludzi którzy nie mam pojęcia skąd się wzięli.- To Smavia i Thorton.Oni zrobisz tobą porządek. - styliści pomachali entuzjastycznie, aczkolwiek trochę głupkowato.
____________________________________________________
Dziękuję za świetne komentarze. :)
Ten rozdział był trochę nudny, ale jest wprowadzeniem do następnego;)
Zapraszam do komentowania ;D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Pfff... Też wstaje o 13 xD
OdpowiedzUsuńKOCHAM IGRZYSKA! <3
I terefere :P
Nom... Powiem, że krótki.. :D
Ale tam nie owijam ... Chcę kolejny :P
Ja też kocham. Dziękuję. <3 W którymś z postów dam informacje o zjeździe fanów igrzysk śmierci który organizuje :)))
UsuńSmavia i Thorton XD hahaha
OdpowiedzUsuńHaha.<3
UsuńDopiero tu trafiłam i przeczytałam pare pierwszych zdań i mi się mega spodobało mimo ze nie zabardzo wiem o co chodzi. Ale juz zabieram się do czytania od pierwszego rozdziału, kochana!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie. Klikniesz w baner choies? Proszę, to dla mnie bardzo ważne!
Mój blog - KLIK!
Dziękuję bardzo za ciepłe słowa. Mam nadzieję, że Ci się spodoba:)
UsuńPozdrawiam ;*
Genialne *o* ZAPRASZAM DO SIEBIE !!! http://dont-forget-about-me-jas.blogspot.com/2015/03/prolog.html
OdpowiedzUsuńBoże nie spodziewałam się takiej reakcji. Moje pierwsze opowiadanie było totalną klapą i nie wiedziałam czy pisać kolejne... Dziękuję. <3
UsuńPozdrawiam ;*
*nowy rozdział będzie pewnie dopiero w czwartek lub piątek ;c*
Dziękuję. <3
OdpowiedzUsuńOczywiście, wpadnę ale niezbyt interesuję się modą ;D
Pozdrawiam ;*
Boziuuu no.. xD Ozzy ja nie przeżyje do jutra xD Ale jutro ma być ten rozdizał, jasne? :P
OdpowiedzUsuńA u mnie nowiutki pierwszy rozdzialik! ;) Serdecznie zapraszam!
http://the-world-is-threatened-smav.blogspot.com/
Suupeer nie ma co dalej pisać bo super
OdpowiedzUsuń